Kochane, muszę Wam się do czegoś przyznać. Mianowicie Troll mój kochany już od dawien dawna, czyli jakiś 3 miesięcy, śpi w swoim osobistym, wyremontowanym pokoju. Tym, którym miałam się pochwalić jak tylko remont dobiegnie końca. Ale ja się uparłam, żeby pokazać Wam go dopiero wtedy, kiedy będzie skończony w 100%. Jakiś czas czekałam na przedmiot, który miał być kropką nad "i". I doczekałam się - przyszło do mnie okno ze starej kamienicy! Jestem nim zachwycona, mam dla niego miejsce przygotowane, ale tu zaczęły się schody. Mianowicie mam dwie zagwostki dotyczące tego okienka i nie mogę się zdecydować, co zrobić, dlatego też nie robię nic ;)
Pierwsza z nich brzmi - czy wytłuc szybki w oknie? Z jednej strony mam pomysł, co mogłabym w te wytłuczone szybki włożyć, służyłyby za ramki. Z drugiej - trochę żal mi tych okienek, może zdjęcia w te miejsca wkleić?... Co o tym myślicie? Poradźcie, bo sama chyba nigdy sie za to nie zabiorę!
Druga zagwostka polega na tym, ze nie mam pomysłu, jak zawiesić okienko. Gdybym szybki wytłukła to sprawa byłaby trochę prostsza, bo mąż by mi haki zamontował, żeby okno na głowę mojego Trolla nie spadło. Ale bez tego mam lipę i nie wiem co robić. Liczę na Wasze podpowiedzi, bo wiele osób tutaj jest obeznanych z tematem remontowym do bólu :)
A poza tym odkryłam blog, który zmusił mnie wręcz do pieczenia! Mnie! Osobę, która tylko najprostsze rzeczy jest w stanie upiec (a najlepiej wychodzi mi pieczenie... aniołów, które już właśnie siedzą w piekarniku ;)). Tym razem zabrałam się za muffinki cytrynowe i jestem zachwycona efektem! TUTAJ jest przepis - gwarantuję, ze niebo w gębie! (tylko jedna uwaga - ja mam piekarnik gazowy i zdecydowanie trzeba w nim krócej piec muffinki, tak 17 minut, hehe).
Lecę korzystać z pięknej pogody, pobiegamy z chłopakami nad naszym jeziorkiem, może jakieś kaczki spotkamy jeszcze. Miłej niedzieli życzę!!!!
Ps. Pisałam dzisiaj komentarz na blogu Kasi od filcaków, że nie znoszę weryfikacji słownej i sama się wkurzam, jak takowa na blogu jest. Przy czym Qrka dzisiaj napisała mi, że... sama taką weryfikację na blogu mam włączoną!!!! Nie miałam o tym pojęcia, przepraszam Was bardzo za ten kłopot! Qrko, dziękuję za zwrócenie mi na to uwagi! Już wyłączone, gdyby kiedyś się jeszcze pojawiła - bardzo proszę o informację! :)
Ps. Pisałam dzisiaj komentarz na blogu Kasi od filcaków, że nie znoszę weryfikacji słownej i sama się wkurzam, jak takowa na blogu jest. Przy czym Qrka dzisiaj napisała mi, że... sama taką weryfikację na blogu mam włączoną!!!! Nie miałam o tym pojęcia, przepraszam Was bardzo za ten kłopot! Qrko, dziękuję za zwrócenie mi na to uwagi! Już wyłączone, gdyby kiedyś się jeszcze pojawiła - bardzo proszę o informację! :)


JA BYM WYTŁUKŁA...MAŁO TEGO JA W SWOIM JUZ WYTŁUKŁAM...CZEKA TERAZ NA CZYSZCZENIE...A ZROBIŁAM TO CHOCIAŻBY DLATEGO ,ZE CHCĘ Z JEDNEGO ZROBIĆ PELE-MELE...A DRUGIE...MOŻE JAKO RAMA NA ZDJĘCIA STARE...JESZCZE NIE WIEM...POMYSŁ SAM PRZYJDZIE-POZDRAWIAM:))
OdpowiedzUsuńpS...CZY MOGŁABYŚ ZLIKWIDOWAĆ W USTAWIENIACH WERYFIKACJE OBRAZKOWĄ:))-PLISSSSSSSSSSSS:))
Nie mam doświadczenia z takimi okiennicami :)) Więc nie wiem, co byłoby lepsze. Ale myślę, że z każdej opcji można wykombinować coś fajnego. Więc i tak i tak będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńA "Moje wypieki" znam od dawna. To jest NIESAMOWITY blog!
Pozdrawiam
Ada
No a ja dla odmiany bym nie wytłukła i wręcz podkreśliła jeszcze koronkami i właśnie zdjęciami:)Ale co nie zrobisz na pewno będzie fajnie wyglądało:)
OdpowiedzUsuńJaki cudowne okno!! :)))
OdpowiedzUsuńJeśli miało by wisieć w dziecięcym, to pewnie bym wytłukła przezornie bo wiem co może mój stworek wykombinować czasami... ;) Ale pewnie cokolwiek zrobisz będzie pięknie :)
jedno i drugie rozwiązanie na pewno wykorzystasz na max :) A moja rada: najpierw bezpieczeństwo ;) czyli tłuczemy i wieszamy na hakach :)
OdpowiedzUsuńbuzioooole Kochana :*
Ja bym wytłukła, też mi taki pomysł z oknem chodzi po głowie, tylko w wersji sypialnianej ;-). Jak pogrzebiesz trochę w skandynawskich blogach, na pewno się zainspirujesz jeszcze bardziej ;-).
OdpowiedzUsuńZdecydowanie szybki bym wytłukła - raz, że mycie z nich dziecięcych paluszków nie jest fajne, a dwa - to najwazniejsze - nie są bezpieczne w pokoju maluszka! Bloga Doroty znam od ponad 2 lat i korzystam namiętnie z jej przepisow - zwsze się udają:)A co do weryfikacji slownej - tez nie wiedziałam, że ją mam, aż uświadomiła mnie kilka dni temu ABlily:)
OdpowiedzUsuńCzekam na zdjęcia z pokoju Trollika:)
zgadzam się z przedmówczyniami, tłuc i wieszać na hakach. Swoją drogą super okno :)
OdpowiedzUsuńPomidorra, fajna ta ramka z okienka:) Ja bym chyba te szybki zlikwidowała na rzecz oczywiście własnej inwencji twórczej:)
OdpowiedzUsuńCieszę się natomiast że zaczęłaś piec coś innego niż swoje anioły:) a muffinki są rewelacyjne!
ps. mnie też weryfikacja słowna przeszkadza:)
pozdrowienia serdeczne,
a gdzie się tak długo podziewamy?:))))))))))))
OdpowiedzUsuńPewnie jesteś bardzo zapracowana, ale w wolnej chwili zapraszam po wyróżnienie. Co do szybek, to nie umiem się wypowiedzieć, niestety. Sama nie wiem, jak lepiej. Może bym wytłukła jednak? Mniej mycia... ;>
OdpowiedzUsuńPuk puk!
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
Czekam na blogowy powrót.
Pozdrawiam!
Iza
szkoda , że nie ma Cie jeszcze ale jak wrócisz , a wierze, że to już niedługo, zapraszam do zabawy u mnie :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło